Nie tylko kredyty

11 lutego 2011

Wydaje się, że po nerwowym początku na rynku kredytów mieszkaniowych sytuacja zaczyna się stabilizować. Widocznie banki doszły do wniosku, że nie należy robić zbyt nerwowych ruchów, ponieważ mogą one odstraszyć klientów. Dlatego znów zaczynają powoli wracać do kredytów bez wkładów własnych, rezygnują z prowizji, a nawet częściowo i z marż. Czyli znów możemy się starać o jak najlepsze kredyty mieszkaniowe. Jednak rekomendacja jest czy tego chcemy czy nie i nie można ot tak sobie obok niej obojętnie przejść. Trudno też przewidzieć jaka będzie ostateczna reakcja banków, ale jak zapewne pamiętamy, od chwili wejścia w życie pierwszych zapisów rekomendacji T banki bardzo szybko dostosowały się do nowej sytuacji. Teraz czas oczekiwania na decyzję może się wprawdzie wydłużyć, ale być może banki swoim klientom zrekompensują tą niedogodność jakimiś bonusami. Ale należy też oczekiwać, że banki już o wiele skrupulatniej będą badać zdolności kredytowe swoich klientów starających się o kredyty gotówkowe i hipoteczne. Poza tym jest już wiadomo, że od 2013 roku wejdzie w życie nowela rekomendacji S, a najbardziej na tym ucierpią kredyty walutowe. Czy wobec takich działań knf można jeszcze znaleźć najlepsze kredyty mieszkaniowe, ale najlepsze dla klienta, a nie dla banku?
–  Kredyty kredytami i nawet jeżeli znajdziemy najlepsze kredyty mieszkaniowe musimy pamiętać o jednej zasadniczej rzeczy. Przede wszystkim umowa przedwstępna z deweloperem musi mieć formę notarialną. Dlaczego o tym mówimy? Ponieważ zazwyczaj mieszkania kupujemy za kredyty więc trudno ominąć temat zakupu mieszkań oraz problemów wynikających z tego faktu. Umowa przedwstępna powinna być podpisana notarialnie, ponieważ wtedy możemy wymusić na deweloperzy ostateczną sprzedaż mieszkania. Co jednak będzie jeżeli deweloper zbankrutuje? Przypadek taki miał miejsce w Warszawie. Otóż klient zawarł taką umowę przedwstępną z firmą deweloperską, ale bez udziału notariusza, która zobowiązała się do sprzedaży mieszkania w ciągu dwóch miesięcy od uzyskania pozwolenia na budowę. I słowa dotrzymała, a klient mógł zamieszkać w zakupionym lokalu. Jego błędem było to, że nie podpisał umowy definitywnej z deweloperem. Po kilku latach deweloper zbankrutował, a syndyk masy upadłościowe zażądał od właściciela opuszczenia mieszkania. Po kilku rozprawach sądowych w różnych instancjach zapadł wyrok na niekorzyść właściciela mieszkania i może on tylko żądać zwrotu wpłaconych pieniędzy. Dlatego walczmy nie tylko o najlepsze kredyty mieszkaniowe, ale także o korzystne dla nas zapisy w umowach sprzedaży mieszkań – powiedział znawca tego rynku.